It came from space and ate our brains

Recenzja It came from space and ate our brains na Nintendo Switch.

Advertisement

It came from space and ate our brains pierwotnie ukazało się w 2015 roku na komputerach a na początku 2020 roku za sprawą polskiego studia All in! Games zostało przeniesione na konsole Nintendo Switch. Klucz do dostałem od wydawcy. Gra dostępna jest jedynie w wersji cyfrowej w Nintendo eShop.

O co chodzi?

Ziemie najeżdżają kosmici i (a jakże!) z jakiś przyczyn zasmakowali w ludzkich mózgach co doprowadza do zagłady ludzkości. Główny bohater oczywiście walczy o przeżycie i być może ocalenia ludzkiego gatunku za pomocą całego arsenału. I to tyle jeśli chodzi o historię. Nie ma tutaj w żadnej większej fabuły. Gra stawia na bezrefleksyjną młóckę w arkadowym stylu. It came from space and ate our brains to strzelanka z widokiem z góry. Mamy do przejścia 6 map podczas kampanii oraz 12 plansz w trybie „przetrwania” gdzie na nas nacierają hordy obcych. Do dyspozycji mamy sześć broni, które możemy ulepszać wykorzystując do tego punkty zdobywane podczas zabijania kosmitów. Wszystko w “minecraftowej” stylistyce przy akompaniamencie elektronicznej futurystycznej muzyki, która i tak w zasadzie w całości zagłuszana jest dźwiękiem strzałów i wybuchów.

Wideo z rozgrywki:

W punkt o It came from space and ate our brains:

  • “Minecraftowa” grafika.
  • Już sam tytuł sugeruje, że nie mamy tutaj do czynienia z grą “na poważnie” i tak faktycznie jest.
  • Kosmici nie są przerażający.
  • W zasadzie to mniejsze lub większe różowe, neonowe klocki z zębiskami.
  • Ich jest tylko kilka typów i w zasadzie nie używają żadnej broni palnej tylko chcą na chapsnąć.
  • Ich główną przewagą jest liczebność.
  • Grafika w połączeniu z muzyką robi całkiem fajny klimat.
  • Pomimo iż jest prosta to efekty świetlne i cienie robią robotę.
  • Ładnie wygląda otoczenie, ciemne, kontrastowe z kolorowymi efektami wystrzałów.
  • Dostępne mamy dwa tryby: Kampania oraz Przetrwanie.
  • Poziom map w kampanii nie jest równy.
  • Niektóre zaprojektowane są pomysłowo (Dach), a niektóre recyklingują ciągle te same miejscówki (Laboratorium).
  • Wszystko jest raczej zaprojektowane w sposób liniowy. Jedynie niekiedy mamy możliwość obrania nieco innej ścieżki lub zabłądzenia.
  • Zabijając kosmitów zdobywamy punktu za którem możemy ulepszyć albo kupić inną broń.
  • Do dyspozycji mamy shotgun, rakietnice, karabin maszynowy, plazmowy czy laserowy.
  • Ale i tak głównie będziesz używał shotguna, bo jest najbardziej skuteczny i oferuje najlepsze mnożniki punktów.
  • A no tak i nie zapomnijmy o latarce którą niczym Alan Wake oświetlamy sobie drogę. 🙂
  • Każdy level zaczynamy od zera, posiadając tylko pistolet. Niezależnie z jakim arsenałem skończyliśmy poprzedni poziom.
  • Mamy też różnego rodzaju znajdźki i ulepszenia.
  • Znajdują się one w pudełkach, beczkach czy szafach (na każdym poziomie wygląda to trochę inaczej) z których mogą wypaść apteczki, miny, działo gatlinga, dodatkowe punkty do ulepszenia broni czy czasowe upgrade broni.
  • Gra stawia mocno na swój arcadowy charakter. Każdy poziom możemy przechodzić osobno wykręcając coraz lepsze wyniki punktowe.
  • Amunicja praktycznie nigdy nam się nie kończy, więc rozgrywka w zasadzie sprowadza się do ciągłego wciskania przycisku odpowiedzialnego za strzelania.
  • Mamy kilka poziomów trudności, dlatego każdy powinien dostosować go do swoich umiejętności.
  • Grę można przechodzić w trybie kooperacyjnym do 4 graczy!
  • Niestety nie było mi dane przetestować (brak chętnych u mnie w domu).
  • Plansze w kampanii tworzą logiczny ciąg zdarzeń. Na końcu każdego z nich musimy zniszczyć gniazdo obcych.
  • Tryb Przetrwania to 12 kolejnych plansz, tym razem stanowią one zamknięty obszar a my musimy odpierać ataki kolejnych fal obcych. I przetrwać jak najdłużej.

Podsumowując: Fajny klimat i stylistyka, ale mało satysfakcjonująca rozgrywka. Do ogrania, jeśli znajdziesz ją w dobrej cenie na promocji i masz ochotę zmasakrować trochę kreskówkowych kosmitów.